CHRISTCHURCH-TIMARU-MT COOK-TIMARU (2 – 6/02/09)

Wpisał lefcia, data Luty 17th, 2009

Droga do Timaru jest nudna – plaska, siegajaca po horyzont, i niestety, ruchliwa. Pokonujemy ja najszybciej jak sie da. W Timaru odwiedzamy miejscowy szpital – pracuje tam Peter, kumpel Boba z dawnych czasów, który zamienil Wyspy Brytyjskie na Wyspe Poludniowa. Peter zabiera nas pick-up’em do swojej samotni, domku posrodku pól, okolo 30 kilometrów od Timaru.

Spedzamy tu dwa leniwe dni, robimy pranie, zwiedzamy okolice, uczymy sie cierpliwosci korzystajac z internetu przez modem! i obmyslajac plany jak najlepiej dotrzec do Mount Cook – najwyzszej góry w NZ (3.754 m n.p.m.).

Decydujemy sie wynajac samochód i zobaczyc wiekszy kawalek Wyspy, do którego rowerem sie nie wybieralismy. Procedura wynajmu samochodu to kolejna niespodzianka. Dostajemy samochód na dwa dni za 100 tutejszych dolarów w gotówce, bez limitu kilometrów, z pelnym bakiem i zadnych innych zabezpieczeñ, typu nr karty kredytowej, adres zamieszkania, dokument tozsamosci, itd! Jedyne co sprawdzili to wazne prawo jazdy.

Z uwagi na fakt, ze trafia nam sie sedan, zostawiamy rowery w wypozyczalni i w droge! Trasa zatacza kólko, z Timaru na poludnie, do Waimate, Twizel, Mt Cook, Lake Tekapo i powrot do Timaru.
Niestety, pogoda sie psuje, jest bardzo zimno (ok. 12-15 st. C), wiec musimy odlozyc planowana wycieczke – lot helikopterem dookola Mt Cook, na pózniej (jest to mozliwe równiez z zachodniego wybrzeza). Góra od czasu do czasu odslania swoje zasniezone oblicze, wiec mozemy ja choc z daleka podziwiac

Poza tym udaje nam sie zobaczyc szereg elektrowni wodnych i zapór, utworzonych na rwacych, górskich strumieniach, które zapewniaja spora ilosc energii zuzywanej przez Kiwi.

Przypisz swojemu komentarzowi
<a href="" title=""><abbr title=""><acronym title=""><b><blockquote cite=""><cite><code><del datetime=""><em><i><q cite=""><strike><strong>
* = wymagane pole

Skomentuj / Leave a Comment