ROTORUA-OPOTIKI-GISBORNE (16-18/01/09)

Wpisał lefcia, data Luty 1st, 2009

Po opuszczeniu Hells Gate raźnym tempem ruszamy naprzód. Na szczęście dla nas droga jest dość płaska i jesteśmy w stanie dojechać prawie na wybrzeże. Na kempingu robimy przegląd techniczny rowerów, należy im się odrdzewianie i smarowanie.

Nadrabiamy też zaległości w notatkach, blogu i winie.

17 stycznia docieramy wreszcie na wybrzeże. Do Opotiki prowadzi droga wzdłuż wybrzeża, dzięki czemu możemy podziwiać widoki i zarazem zmagać się z dość silnym wmordewindem :)

Z Opotiki kierujemy się znów w głąb lądu. Przed nami około 70 kilometrów podjazdu, aż do przełęczy na wysokości 725 m npm. Pomimo naszych obaw pierwsze 40 km idzie całkiem dobrze, droga jest górzysta, ale nie stroma.

Około 20 km za Opotiki wjeżdżamy na teren rezerwatu – Waineka Gorge

Ostatnie 20 km jest już ciężkie, dość stromy podjazd i w dodatku kończy nam się woda. W tym piekielnym upale pijemy dużo więcej niż zwykle, a woda w miejscu w ktorym chcieliśmy dotankować okazała się niezdatna do picia. Na szczęście zatrzymujemy po drodze maoryską kobietę, która daje nam 1,5 l butelkę napoju Lift. Podjazd robi się coraz bardziej stromy, czasami jest tak bardzo gorąco, że jedziemy bez tych beznadziejnych hełmów na głowie – po prostu nie da się wytrzymać

W koncu, po 70 km osiągamy szczyt

Stąd już tylko kilka kilometrów do wioski pośrodku niczego – Matawai.

Za to z hotelem, barem i katolickim kościółkiem


jakby żywcem przeniesione z filmów o Dzikim Zachodzie :) Jest też przyzwoite pole kempingowe, na którym jesteśmy sami.

Poranek wita nas deszczem. Niezbyt mocnym, więc decydujemy się jechać, tym bardziej, że większa część drogi powinna być z górki! Niestety, w miarę ubywania kilometrów, przybywa deszczu i wkrótce jesteśmy mokrzy. Na szczęście wkrótce pogoda znów się zmienia i do Gisborne, miasteczka na południowo-zachodnim wybrzeżu, docieramy już względnie wysuszeni. Po drodze na kemping napotykamy kolejne miejsce poświęcone kapitanowi Cookowi – tym razem pomnik w miejscu, gdzie jego załoga po raz pierwszy stanęła na lądzie NZ i w wyniku nieporozumienia zabiła kilku Maorysów.

Gisborne to również miasto,które jako pierwsze na ziemi wita dzień

Mimo, że jest całkiem spore jak na nowozelandzkie standardy, jest tez tak samo martwe wieczorem jak i inne miasteczka. Od godziny 17 życie zamiera. Zupełnie jak w domu :)

Przypisz swojemu komentarzowi
<a href="" title=""><abbr title=""><acronym title=""><b><blockquote cite=""><cite><code><del datetime=""><em><i><q cite=""><strike><strong>
* = wymagane pole

Skomentuj / Leave a Comment